Marketing partyzancki
Trzeba przyznać, że nazwa "marketing partyzancki" intryguje. To nie to samo co marketing polityczny, marketing internetowy, marketing sportowy, marketing mobilny, czy marketing wielopoziomowy - tutaj nie od razu wiadomo o co tak naprawdę chodzi. Ta forma marketingu jest sama w sobie bardzo ciekawa. Jej narzędziami są zazwyczaj puszki ze sprayem, "vlepki", czy też plakaty. Ten rodzaj marketingu skierowany jest przede wszystkim do młodych ludzi i do specyficznych subkultur. Niekiedy hasła reklamowe są wypisywane na murach (czy to przy użyciu odpowiednich szablonów, czy też przez samych grafficiarzy), vlepki (czyli po prostu małe, często kwadratowe naklejki) naklejane w środkach transportu, czy innych często odwiedzanych lokacjach w miejscach wyeksponowanych. Przykładem takiej kampanii reklamowej jest kampania sieci komórkowej Heyah, czy też napojów Frugo. Wbrew pozorom ta forma marketingu jest bardzo skuteczna, zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy są odporni na inne rodzaje kampanii reklamowych (spoty reklamowe w telewizji, czy radio, lub marketing internetowy) ze względu na to, iż należą do bardzo hermetycznych grup (subkultur), lub po prostu przechodzą "młodzieńczy bunt", który sprawia, iż kompletnie nic ich, dla zasady, nie interesuje. Nieświadomie mijając każdego dnia tą samą reklamę, wypisaną, czy wyklejoną na murze, "łapią" przysłowiowy "haczyk". Obraz, logo, marka, czy też hasło reklamowe zapada w ich podświadomość i potem w trakcie zakupów skutkuje wyborem reklamowanych tychże produktów, czy usług.