Aromarketing - czy to naprawdę działa?
Jakaż firma nie chciałby posiadać swojego zapachu, który ściągałby tabuny klientów chętnych do kupna jej usług i towarów. Czy to jedynie mrzonka i zgubne marzenie? Nie do końca, bowiem istnieje rodzaj marketingu nazywany zapachowym. Podobno istnieją zapachy, które potrafią wywołać chęć kupna konkretnej rzeczy. Coś musi w tym być, w końcu, gdy wśród głodnych ludzi "rozpuścimy" aromat pieczonego kurczaka z pewnością sprzedawca kurczaków z rożna zanotuje ogromny wzrost popularności i zarazem zysk. Podobnie działać ma marketing zapachowy. Być może nie stanie się on czymś zupełnie odrębnym, ale z pewnością stanowi bardzo przyjemne dopełnienie innych kampanii. Niektórzy twierdzą, że dobrze dobrany zapach jest w stanie poprawić, a nawet ukształtować wizerunek danej marki. Aromat ekskluzywnych perfum sprawia podobno, iż człowiek jednocześnie zaczyna postrzegać markę jako bardziej ekskluzywną, to samo jednak działa w sposób odwrotny. Któż bowiem będzie chciał wejść do sklepu, z którego unosi się przykry i trudny do zniesienia zapach? Ufam, że raczej niewielu, a być może nawet nikt. Jak więc widać zapach ma duże znaczenie. Techniki aromarketingu stosuje już kilka firm w Polsce. Przykładem takiej kampanii było rozpuszczenie zapachu jaśminu przed i w samym budynku pewnego kina tuż przed premierą filmu "Jasminum" Jana Jakuba Kolskiego. Zapach ten miał zachęcić ludzi do przyjścia i zarazem zbudować stosowną atmosferę. Również niektóre sklepy odzieżowe i perfumerie stosują tą bezwątpienia przyjemną technikę reklamy.